RSS
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Ale to już było... ;)

Od czasu do czasu zdarza mi się śledzić poczynania przeróżnych portali plotkarskich. W swoich artykułach (przynajmniej do niedawna) nagminnie opisują zjawisko kopiowania stylu przez obecne celebrytki, od gwiazd starego kina i starych bądź nadal topowych ikon muzyki.


Tą, o której bez wątpienia najwięcej się teraz pisze, jest królowa awangardy w wydaniu pop - Lady Gaga. Przypisywano jej plagiatorstwo stylowe od takich sław jak: boska MM, David Bowie, Madonna, Grace Jones, czy jednej z jej obecnych konkurentek (choć niektórzy uważają, że całkowicie niegroźnej) na rynku muzycznym - Christiny Aguilery.


Zjawisko naśladownictwa, swoistego stylowego mimesis, zaczęło się jednak o wiele wcześniej...


Najbardziej znaną stylizacją "na gwiazdę" jest charakteryzacja na Marilyn Monroe. Blond platyna na głowie, czerwone usta, sukienki podkreślające kobiece krągłości, sfingowany pieprzyk nad górną wargą - pojawią się u gwiazd na przeróżne okazje (gale, bale i swawole;)), choć w niektórych przypadkach styl na MM - staje się "odświeżonym" i "wzbogaconym" imagem, charakteryzującym look danej artystki.



Artystki uprawiające sztukę MMimesis to m.in.:


- Madonna (kobieta-kameleon tylko na jakiś czas przyjęła rolę wiernej naśladowczyni MM):



Gwen Stefani:




Scarlett Johansson:



Christina Aguilera:



Agyness Deyn:



Mogłabym tak wymieniać i wymieniać... Ale i tak najważniejszy jest fakt ciągłości i przede wszystkim uniwersalności wizerunku, jaki wylansowała Marilyn Monroe.


Nasuwa się pytanie, czy look a'la MM był czymś nowatorskim? Otóż nie... Aktorki pokolenia Normy Jeane Mortenson Baker (prawdziwe imię i nazwisko MM) wzorowały się na legendzie kina Jean Harlow. W jej rolę, w słynnym już Aviatorze Martina Scorsese, wcieliła się wymieniona wyżej Gwen Stefani.


A co po sobie pozostawiły inne gwiazdy old cinema?


Cudowna Marlena Dietrich pokazała, w jaki sposób można "nosić" styl męski, nie pozbawiając się przy tym ani grama kobiecości.

Marlene:



The Divine Woman (pl. Boska Kobieta) - Greta Garbo - zimna bogini, królowa śniegu, potrafiąca topić nawet najbardziej zmrożone męskie serca.


Greta:



Brigitte Bardot - seksowna aż do granic możliwości. W słynnym biustonoszu, który zresztą wziął nazwę od jej nazwiska, hipnotyzowała tłumy. Nietuzinkowy kok, chętnie noszony przez kolejne pokolenia, a do tego szeroka opaska. No i oczywiście grupa kreska nad górną powieką - kwintesencja stylu BB.


Brigitte:



Filigranowa - Audrey Hepburn, znana z takich filmów jak Śniadanie u Tiffany'ego, czy Sabrina. Z wysoko upiętym kokiem albo w krótkiej fryzurce - w jednym i drugim wydaniu aktorka wyglądała olśniewająco. Nosiła baletki, duże okulary i legginsy - które i dzisiaj święcą tryumfy wśród tych młodszych i nieco starszych.


Farrah Fawcett - gwiazda Aniołków Charliego - jeszcze na długo pozostanie w pamięci widzów, jako eteryczna blondynka z mocno pofalowaną fryzurą.



Trochę z innej bajki - Jacqueline Kennedy - która od aktorek wielkiego formatu nie odbiegała ani urodą, ani też bynajmniej wyczuciem stylu. Elegancka dama w toczku, żakieciku od Channel, z genialnie dobranymi dodatkami - godnie reprezentująca kraj pierwsza dama, do dziś inspiruje kobiety na całym świecie.


Jackie:


Kopiowanie stylu gwiazd dawnych lat - jest dla obecnych celebrytek dosyć bezpieczną formą zaprezentowania swoich wdzięków na czerwonym dywanie ;). Tym bardziej, że takie stylizacje, często wprowadzają ich nazwiska do rankingów najlepiej ubranych sław.


******************************************************************************

Miuccia Prada - "Nie wierzę ludziom, którzy twierdzą, że ubranie nie jest ważne".

piątek, 09 lipca 2010
Tak zwane... Niezbędniki. :)

Trochę o popularnych, modowych "niezbędnikach"... Każda z Nas ma w swojej szafie - coś takiego, bez czego nie mogła by się obejść.

Ścieżka poszukiwań własnego stylu bywa długa, a czasami nawet bardzo kręta. Komu z Nas nie zdarzyło się popełnić jakiegoś stylowego faux pas? A może to właśnie ówczesne trendy wpłynęły na pochopność przeszłego wyboru...?

Jak dobrze pamiętam - kilka lat temu na topie były - buty w tzw. szpic. Niebotycznie długie noski butów, czyniły ze stóp posiadaczek takowej pary, długie, nieestetycznie wyglądające kikuty... A jednak, tego typu obuwie cieszyło się niegdyś wielkim powodzeniem.

Chociaż przyznam, że zdarza mi się widywać wyznawczynie "doczepianego do stóp fallusa", dosyć często i teraz. Główną wadą "szpicli" - jest podatność na zawijanie się ich długaśnych nosków ku górze. Tak, że potem buty wyglądają, jak ciżmy średniowiecznego błazna. Jak dla mnie - kciuk w dół.


Szpicle w stylu kowbojskim;)


Kolejny trend-niewypał - nadal modny - legginsy a'la latex. Zdaję sobie sprawę z tego, że być może się czepiam... Przyznaję się - jestem fanką legginsów, ALE razi mnie styl - dirty-slut (ang. delikatnie rzecz ujmując - Córa Koryntu ;)). Latex - bleeee, no może ewentualnie do założenia w klubie.

A tak poza tym - do kupienia są też bawełniane legginsy w kolorze czarnym, a także te wyglądem przypominające jeans. :)


Nasty leggins


Ględzę i ględzę... Ok, przejdźmy do tematu mego, jakże górnolotnego (:D) wpisu... Modowe niezbędniki - jak dla mnie:

baleriny - nosiły je m.in Audrey Hepburn i Jackie Kennedy-Onassis:

Czarne klasyczne :)


-sweterek (rozpinany):

klasyczny :)

-spódnica w kształcie trapezu albo litery "A":


granatowa spódnica


-eleganckie buty na tzw. "słupku" :


Czerwoneeee :)

-biała bluzka (niekoniecznie koszulowa):

bb


bluzka z kokardą

-duża torba XXL:

torba h&m

MJ


W zasadzie - to na razie tyle. ;) Bateryjki mi się powoli wyczerpują... :D

 

 

 

20:52, tathiana
Link Dodaj komentarz »
Beginning... ;)

Właśnie zastanawiam się... co by tu napisać, żeby głupio nie wyszło. :)


Założyłam bloga i co teraz (ooops)?! :D


Zacznę od początku... Głównym celem założenia przeze mnie owego bloga, jest chęć podzielenia się moimi przemyśleniami nt. mody, stylu, ale nie tylko. ;)

Będzie trochę o książkach, artykułach, społeczeństwie, sztuce... O rzeczach przeróżnych, a nawet trochę (p)różnych. :D

W moim przypadku, to jest tak, że myśl często wyprzedza działanie... Bla bla, a efektów nie widać... Hihi. ^^

Ale, co by nie być dla siebie zbyt surową, podąrzając śladem zasady "kropla drąży skałę" - dam sobie możliwość powolnego rozkręcenia śruby grafomańskiej. :)

 

 

 

19:33, tathiana
Link Dodaj komentarz »